Tylko od stycznia do teraz doszło do 5 zdarzeń na zamkniętej trasie S1! Samochody taranują bariery na wysokości węzła Jedlina. Kierowcy tłumaczą się, że tak poprowadziła ich nawigacja, a policja przypomina: za takie wykroczenie grozi mandat do 5000 zł i 8 punktów karnych.
Choć kierowcy wciąż muszą poczekać na otwarcie węzła Bieruń i prowadzącej do niego obwodnicy, część z nich już teraz ignoruje oznakowanie i wjeżdża na zamknięty odcinek drogi ekspresowej S1.
Tylko od stycznia do marca doszło tam do pięciu zdarzeń drogowych, a dwa z nich miały miejsce dzień po dniu – 8 i 9 marca.




Mimo wyraźnego oznakowania i zamknięcia drogi kolejne pojazdy pojawiają się na wciąż niedopuszczonym do ruchu odcinku S1 w rejonie węzła Bieruń. Kierowcy lekceważą znaki drogowe i wjeżdżają na trasę, która formalnie pozostaje placem budowy.
Jak informuje wykonawca inwestycji, kierownik budowy Marcin Warchoł z firmy STRABAG, otwarcie ma nastąpić w drugiej połowie marca. Wówczas do użytku zostanie oddany węzeł Bieruń, co oznacza wydłużenie trasy ekspresowej w kierunku południowym o kolejne 2 kilometry. Obecnie kierowcy mogą korzystać z drogi jedynie od węzła Jedlina.
Jednocześnie zostanie otwarta łącznica, nazywana również obwodnicą Bierunia. Nowa trasa poprowadzi od ronda za wiaduktem kolejowym na ulicy Warszawskiej aż do węzła Bieruń, umożliwiając także przejazd z ronda w kierunku ulicy Turystycznej.
Nawet do 5000 zł i 8 punktów karnych
Policja przypomina jednak, że do czasu oficjalnego otwarcia kierowcy powinni bezwzględnie stosować się do oznakowania i wykazać cierpliwością. Wjazd na nieukończoną, wyłączoną z ruchu lub budowaną drogę jest traktowany jako niezastosowanie się do znaków drogowych, na przykład znaku B-1 „zakaz ruchu w obu kierunkach” lub tablic ostrzegawczych.
Jak wyjaśnia oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Bieruniu Katarzyna Szewczyk, za takie wykroczenie grozi mandat od 20 do nawet 5000 zł oraz 8 punktów karnych. Policjanci patrolują wjazdy na zamknięty odcinek i reagują w przypadku naruszenia przepisów. Funkcjonariusze przyznają jednak, że kierowcy często tłumaczą się tym, że na zamkniętą drogę prowadziła ich nawigacja.
Uderzył w bariery i uciekł
Statystyki pokazują, że problem jest realny. Od stycznia do marca na odcinku pomiędzy budowanym węzłem Bieruń a węzłem Oświęcim w Jedlinie doszło do pięciu zdarzeń drogowych. Cztery razy pojazdy uderzyły w betonowe bariery drogowe, a w jednym przypadku samochód wjechał w bariery energochłonne. W tej sprawie wciąż trwa postępowanie, ponieważ sprawca oddalił się z miejsca zdarzenia.
Szczególnie niepokojące jest to, że dwa kolejne zdarzenia miały miejsce dzień po dniu.
8 marca około godziny 12:40 dyżurny stanowiska kierowania KM PSP w Tychach otrzymał zgłoszenie o zdarzeniu drogowym na odcinku trasy S1 przy węźle Oświęcim w Jedlinie. Kierujący Toyotą z dużą siłą uderzył w betonowe bariery drogowe. 72-letni kierowca został przekazany pod opiekę ratowników medycznych.
Do kolejnego zdarzenia doszło już następnego dnia, 9 marca przed godziną 21. Dyżurny straży pożarnej otrzymał zgłoszenie o wypadku na zamkniętym odcinku S1 w Jedlinie, w którym brały udział dwa samochody ciężarowe. Kierowcy ciągników siodłowych Scania i Iveco z naczepami uderzyli w betonowe bariery, uszkadzając swoje pojazdy. Na szczęście nikomu nic się nie stało, jednak bariery zostały poważnie uszkodzone i konieczny był ich demontaż oraz montaż nowych elementów.
Na otwarcie nowego fragmentu S1 trzeba jeszcze chwilę poczekać, a niecierpliwość może skończyć się mandatem, punktami karnymi albo groźnym zdarzeniem drogowym.
Czytaj też:
(Red.), Fot. 112tychy.pl

