Włodarze z powiatu bieruńsko-lędzińskiego planują spotkanie z GDDKiA, bo sprzeciwiają się złamaniu ustaleń. Węzeł Oświęcim miał być otwarty razem z węzłem Bieruń. Ponadto chcą zablokować te węzły dla tirów aż do pełnego zakończenia robót, tj. powstania drogi aż do węzła Mysłowice-Kosztowy.
Nie dla ruchu pojazdów powyżej 3,5 tony! Przynajmniej do momentu ukończenia drogi S1 w jej pełnym przebiegu, tj. od Mysłowic (czyli do ok. połowy roku 2027). Takie stanowisko wystosowali starosta, burmistrzowie i wójtowie z naszego powiatu w trakcie konwentu włodarzy.
Jak się okazuje, istniały ustalenia z inwestorem GDDKiA, że węzeł Oświęcim (w Bojszowach Jedlinie) zostanie otwarty dopiero, gdy gotowy będzie też węzeł Bieruń. Efektem jest przeładowanie na ul. Bojszowskiej, Ruchu Oporu, Barwnej i Wolskiej, gdzie pojawiają się też zbłąkane samochody ciężarowe.
Mimo ograniczeń dla tirów (zarówno na drogach lokalnych, jak i na odcinku S1) mieszkańcy skarżą się i regularnie wykonują im zdjęcia, a fala goryczy przetacza się przez lokalne fora. Patrole prowadzi też policja.

Chcą utrzymania zakazu wjazdu dla tirów na węzłach Oświęcim i Bieruń
Tymczasem wraz z otwarciem węzła Bieruń ograniczenia na S1 mają zostać zniesione. Włodarze boją się potoków ciężarówek na swoich drogach. Ciekawe, jak wytrzyma to np. i tak korkujące się dziś rondo przy wiadukcie kolejowym, gdzie znajduje się wjazd na łącznicę dojeżdżającą do węzła.
Węzeł Bieruń ma zostać otwarty w najbliższych tygodniach – prace, związane przede wszystkim z malowaniem oznakowania poziomego, utrudniają warunki atmosferyczne.
Włodarze planują spotkanie z dyrekcją oddziału GDDKiA w Katowicach.
Czytaj też:
(Red.)

