„Musi być gorzej, żeby potem było lepiej”. To hasło zdecydowanie nadużywane przez wielu samorządowców, w przypadku budowy trasy S1 przez Lędziny… jest prawdą. Uciążliwości są i będą, ale jest światło na końcu tej drogi. Powstająca w zupełnie nowym śladzie S1 może zmienić oblicze Lędzin i całego powiatu.
Pierwszym akordem utrudnień, które mogą czekać mieszkańców jest zamknięcie ulicy Gwarków (chodzi o fragment pomiędzy ulicami: Grunwaldzką i Podmiejską), które już obowiązuje od 10 marca. To zmiana nie tylko dla kierowców, ale i pasażerów komunikacji miejskiej. Na przykład, stosunkowo komfortowa linia M22 komunikująca Hołdunów z Katowicami nie dojeżdża już do osiedla Gwarków. Sami kierowcy, chcąc przejechać do Imielina, muszą szukać wariantów ulicami Ułańską, Fredry, Podmiejską. Natężenie ruchu już tam wzrosło, a zamknięcie Gwarków może potrwać nawet do 12 miesięcy.
Wkrótce jednak w cierpliwość będą musieli uzbroić się również mieszkańcy innych części miasta. Przykładem jest tu połączenie pomiędzy Górkami a Goławcem. Obecnie przejazd między tymi lokalizacjami może zajmować dwie, może trzy minuty. W trakcie budowy S1 pojawi się jednak problem, bo docelowo „ekspresówka” przetnie Lędziny również w tym miejscu. Wykonawca już zapowiedział „bypass”, drogę tymczasową, ale może być ona zbudowana z kamienia, z kruszywa. Przejazd, owszem, będzie, ale trudniejszy a okoliczni mieszkańcy będą musieli z wyrozumiałością podejść do perspektywy hałasów i zanieczyszczeń.
Goławiecka na nowo
Skoro jesteśmy już w tamtym rejonie, to warto sobie uświadomić, że trasa S1 docelowo, w pewien sposób odetnie Górki od Goławca. Owszem, już teraz trwają wycinka drzew, wytyczanie trasy, wycinka drzew. Potężnym wyzwaniem jest wszakże budowa wiaduktów i obiektów mostowych. Docelowo, ulica Goławiecka ma być poprowadzona obecnym śladem, tyle że… górą, nad potężną trasą z dwoma pasami w każdym kierunku. Skalę wyzwania niech zobrazuje fakt, że w tym miejscu będzie trzeba uregulować i dostosować do powstającej trasy nawet… Potok Goławiecki.

Węzeł „Lędziny”, czyli nowa wylotówka
Wielką szansą na wyprowadzenie ruchu ciężarowego z miasta jest planowany węzeł „Lędziny”. Ma on powstać w rejonie Rachów i Goławca a także Smardzowic. Obiekt może stać się „wylotówką” w sercu miasta i złagodzić tranzyt, który obecnie szuka wyjazdu z miasta „pod oknami” domostw z Hołdunowa i Lędzin a nierzadko, o zgrozo, również ulicą Zawiszy Czarnego. – Najważniejszym faktem jest to, że połączenie z węzła będzie w dwóch kierunkach, czyli do ulic Dzikowej na Goławcu a z drugiej strony do ulicy Oficerskiej, nową ulicą Ziemowita; zupełnie nową, bo tam 300 metrów będzie musiał dobudować powiat, co zresztą już czyni, tworząc dokumentację projektową – wskazuje burmistrz miasta Lędziny, Marcin Majer.
Powiat planuje również przebudowę ulicy Oficerskiej, nie wykluczając jej poszerzenia. W rejonie Miejskiego Zespołu Opieki Zdrowotnej powstanie również fragment drogi dla rowerów. Sam węzeł „Lędziny” będzie więc szansą na szybkie wydostanie się na „ekspresówkę” dla sporej rzeszy lędzinian mieszkających „na Ziemowicie”. Węzeł nie uniemożliwi też lokalnej komunikacji – przepustem przejedziemy tędy z jednej strony S1 na drugą.
Ulicą Fredry… na rower
Wspomniane na początku tekstu utrudnienia nie ominą ulic Fredry czy Ułańskiej. Obecnie „przyjęły” one na siebie ruch, którego nie może obsłużyć zamknięta ulica Gwarków. Jej ukończenie i odemknięcie sprawi jednak, że i tutaj roboty rozpoczną się pełną parą. To o tyle istotne, że docelowo ulica Fredry stanie się drogą ślepą, z możliwością przemieszczania się „na drugą stronę” jedynie kładką pieszo-rowerową. Może to skutkować swoistym „odcięciem” od miasta tej części mieszkańców ulicy Podmiejskiej, którzy administracyjnie należą do Lędzin. Władze miasta jednak dementują: nie są czynione żadne przymiarki, by w przyszłości przemianować ich na mieszkańców Imielina. Już po oddaniu inwestycji, przejazd i kontakt z miastem zachowają oni ulicami Gwarków oraz Ułańską. Niestety, budowa S1 wiąże się także z koniecznością wyprowadzenia się części mieszkańców z własnych domów. Na terenie miasta Lędziny wywłaszczenia z nieruchomości wraz z wypłatą odszkodowań dotkną głównie części mieszkańców Smardzowic.
Węzeł przy węźle
Wracając do ulicy Gwarków, to tutaj jej przebieg docelowo zostanie wytyczony nad trasą S1. Dodatkowo, od „imielińskiej” strony planowana jest także budowa ronda. Nowy ślad „ekspresówki” będzie się zaś zaczynać od nowego węzła, nazwanego Kosztowy II (w odróżnieniu od już istniejącego węzła Kosztowy I, łączącego S1 z ulicami Hołdunowską i Gagarina). Jego powstanie już teraz wiąże się, jak informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, z „zamknięciem lewych pasów obu jezdni w celu wykonania przedłużenia istniejących przejazdów awaryjnych”.

Lędziński McDonald’s?
W naszej wirtualnej podróży po nowej S1 przenieśmy się jeszcze w okolice Górek i Goławca, bo tam powstać ma również miejsce obsługi podróżnych. Czym jest popularny „MOP”, nie trzeba szczególnie tłumaczyć: to miejsce, w którym kierowcy mogą nieco odsapnąć, dotankować samochód i załatwić podstawowe potrzeby. Niemałe poruszenie wywołała plotka, że oto w Lędzinach doczekamy się także swojego „maczka”. – Ostatnio taka informacja padła, jestem zaskoczony; mam nadzieję, że na Górkach, bo będę miał blisko – żartuje burmistrz i dodaje już poważnie – W szczególnym miejscu połączenia trzech gmin: Chełmu Śląskiego, Bierunia i Lędzin powstaje duży „MOP”. Będzie tam stacja benzynowa a potencjalnie być może hotel lub motel w stylu tego typu przydrożnych zajazdów. W perspektywie również restauracja. Ale czy McDonald’s? Takiej informacji nie mam – kwituje Marcin Majer.

W 20 minut do Bielska-Białej
Burmistrz nie ukrywa, że przed Lędzinami trudne dwa lata, w których poszczególne części wytyczanej trasy staną się „terenem budowy”. Jak sam przyznał, ma nadzieję, że na etapie realizacji nie wydarzy się nic, co odłożyłoby w czasie oddanie S1 do użytku. A przecież lista potencjalnych dziwactw znajdowanych „w ziemi” może być długa. Wystarczy przypomnieć przypadek z Jawiszowic, gdzie w trakcie budowy tej samej S1, odkryto… pozostałości dawnych osad kultury łużyckiej. Tam przesunięto termin zakończenia prac o 10 miesięcy.
Jednak na wyobraźnię może działać fakt, że już za dwa lata do Bielska-Białej będzie się można dostać (bez łamania przepisów!) w 20 minut. Do tego czasu jednak należy „być na bieżąco” i nieco zacisnąć zęby. – Ta inwestycja to potężne wyzwanie. Wykonawca, „Budimex”, to firma z olbrzymim doświadczeniem i wielką wiedzą. Ale tego typu potężne inwestycje zawsze rodzą problemy i różne wyzwania. I na pewno takie tutaj się ujawnią. Pojawią się również problemy, które będą na etapie realizacji; również te zgłaszane przez mieszkańców i z tym będziemy starać się radzić. Jesteśmy w ciągłym kontakcie: i z wykonawcą, i z GDDKiA. Robimy wszystko, aby ten kontakt był dobry i aby te decyzje, które są podejmowane, jak najmniej obciążały mieszkańców – podsumował Marcin Majer, raz jeszcze apelując o śledzenie miejskich komunikatów, wyrozumiałość i cierpliwość.
Jeszcze będzie przepięknie!
Marcin Iciek

